personality01

i w końcu się zebrałem w sobie, więc przesiadka na:

www.personality01.ownlog.com

a tu nie piszę nic już, bo piszę tam

posted by Matt Zawadzki @ 11:23 AM, ,




Jest spęd!

posted by Matt Zawadzki @ 1:23 PM, ,




Krytykant

Forum internetowe, wiadomości, czy chociażby przydebilna już interia - wszystko to wiąże mocne krytykanctwo. Jestem krytykantem - dzień dobry, walczę słowem, do widzenia. Piękne jak amen w pacierzu. Jak wiele mam do powiedzenia?

Odpalmy jedną z wymienionych, interię. Pod dumnym tytułem "Przez skąpstwo wyrzucą Cię z Kościoła" kryje się artykuł o... podatku Kościelnego w Niemczech. Co nam do tego? Nie wiem. To nie jedna rzecz - idźmy dalej. "Doda nie jeździ corvette" tuż obok artykułu o śmierci redaktora "świata motocykli". Bardzo konstruktywne. Następnie? Sekcja rozrywka, płakać się chce, nie mam odwagi odpalić więc cytuję same nagłówki - J.Lo powiła bliźniaki, wyżej wymieniona doda (zmieńcie nazwę na doderia.pl, nosz kurwa mać ja pierdolę, z całego kwiatu artystów polskich wyświetlają najbardziej sztuczną blondynkę z zapędami kretyńsko - plastikowymi. Faktycznie, dumny kraj ta Polska...) zacytowała w wywiadzie o kimś "zboczusie-kłamczucie" (sic!), w Meksyku morduje się muzykantów a Cerekwicka znowu jest do wzięcia. Zamykam - kilka sekund na portalu i ja już mam dość...

Krytykuję, bo co innego mogę zrobić? Nic. Ale fair to ja się bynajmniej nie czuję. Krytykować może każdy - podpisać się nickiem wymyślonym w pięć sekund, w dowolnym miejscu, byle tylko setki tysięcy młodych i starych, głupich i mądrych, mogło poczytać jak to wprawnie umiem wstawiać kurwy i chuje w odpowiednie miejsca. Mam z czego być dumny? Nie, bo ostatnimi czasy sam uczę się tego, że zamiast krytykować to lepiej japa na kłódkę i bacznie obserwuj. Kiedyś powiem o jedno słowo za dużo i skończę z poderżniętym gardłem.

Mądry ten, który umie się zachować niezależnie od sytuacji o tyle nienagannie, by być zarówno lubianym, jak i szanowanym, samemu tym samym mając odwagę stanąć przed lustrem i nie powiedzieć "Sprzedajna dziwka". A ja sobie piszę, bo i pisać, i kurwować, i nawet skleić coś mądrego czasem mi się uda. Coś mieć z życia. Żarcik sytuacyjny w przerwie:

Matka miała syna, który od urodzenia nie mówił. Któregoś popołudnia, gdy syn już był po swoich 17 urodzinach, cała rodzina jadła obiad przy stole. W którymś momencie rozległ się cichy głos: "mama, jest kompot?". Skonsternowana rodzina dopiero po chwili zorientowała się, że pytanie zadał syn-niemowa. W momencie ojciec wpadł w szok, matka w płacz, przez łzy szczęścia spytała syna "Synku, skarbie jedyny, dlaczego przez tyle lat nie odezwałeś się ani słowem?"

"Bo kompot zawsze był..."

Konkluzja finalna z tego prosta jak hajłej na Hel - grunt to przemówić w najbardziej odpowiednim momencie. Elo!

posted by Matt Zawadzki @ 8:02 AM, ,